wspomnienia Thomasa Jankuna
zdjęcia sprzed 1945 r.
zdjęcia po 1945 r.

Untitled Document
Zdjęcie sąsiadów z ul. Emilii Plater
Zdjęcie wykonane na ulicy Emilii Plater z widokiem na istniejacy dom przy Korzeniewskiego. Przedstawia od lewej pana Stankiewicza z synem Adamem, pana Majchrzaka, pana Kozaka z synami Jurkiem i Józefem i panią Jankun z synem Tomaszem, a zdjecia jak zwykle robi Jan Jankun (aparatem Leica, który udało mu się ukrytyć przed Rosjanami, rabujacym wszystko co mieli przy sobie jeńcy wojenni wracajacy do Polski z niewoli niemieckiej).

Historia podwórka na Emilii Plater miedzy 23 a 25.
Trzech kolegow Stankiewicz, Jankun i Petrusiewicz spędzili 5 lat w Stalagu IVB w miejscowości Gera koło Lipska. Obóz został wyzwolony przez Amerykanów, którzy zarządzili, że kto chce wracać do Polski to wagony są podstawione, a kto zostaje to musi pomoc w odgruzowywaniu miasta. Oni powiedzieli, że tyle lat pracowali dla Niemca, że teraz nie mają ochoty - tym bardziej, że zostawili rodziny na wschodzie Polski. Nie odstraszył ich widok, a właściwie wizualna różnica między żołnierzem amerykańskim, a rosyjskim strzegących przejścia przez Łabę, ani namowy kolegów, którzy już po przejściu Łaby zamieniali się naszywkami z Francuzami wracającymi do Francji, by udając Francuzów wrócić do strefy wojsk alianckich.
Oni pojechali dalej - w Poznaniu Rosjanie zatrzymali pociąg, zabrali wszystkie rzeczy kupione w Niemczech, a wracających do Polski zapędzili do żniw. Niedługo udało im się i dostać do Warszawy, gdzie spotkali znajomych uciekających z Kresów. Pod wpływem ich opowieści postanowili nie wracać do domu, zatrudnili się w Zarządzie Ochrony Portu i dostali przydział na mieszkania w Gdańsku-Brzeźnie. W tym czasie niemiecka ludność była wysiedlana do Niemiec - można więc było tanio kupić meble od właścicieli mieszkań. Jako pracownicy ochrony portu posiadali broń, co bardzo pomagało przy ochronie mieszkań przed szabrownikami (na podworku zawsze któryś z sąsiadów czuwał nad pozostałymi mieszkaniami). I nawet gdy w nocy ktoś stukał do drzwi przedstawiając się jako milicja - wystarczyło przez okno puścić serię z karabinu i miało się spokój.

W 1945 roku Brzeźno było niczym miasteczko z dzikiego zachodu - 4 restauracje, 1 komisariat milicji, generalicja rosyjska walcząca z polską o wille do zajęcia, pijani Rosjanie w Gwieździe Morza, którą w końcu po pijanemu w 1946 roku spalili. Przez Brzeźno do wagonów we Wrzeszczu pędzono tabuny koni - dar UNRRA. Po dzielnicy panoszyła się UB torturująca starych mieszkanców, by wydali miejsce zakopania wartościowych rzeczy. Młodzież niemiecka przenosiła niewypały na barki, widać było spalone czołgi i świeże groby rosyjskich żołnierzy przy tak zwanym rowie pancernym (w okolicach dzisiejszego nowego mola). Życie w Brzeźnie po pewnym czasie zaczęło się normalizować, do mężów docierają żony, kawalerowie się żenią, Rosjanie po załadowaniu ostatnich stert zrabowanego majątku na nabrzeżu portowym też opuszczają Gdańsk. Nadgorliwcy z UB też wyjeżdżają zostawiając do 1956 tylko wtyczki.
Na podwórko wprowadzają się przesiedleńcy z uboższych stron Polski (z poznańskiego i rzeszowskiego). Knajpy zostają zamienione na sklepy i bibloteki publiczne. Po ulicy nadal chodzi sprzedawczyni ryb w typowej kaszubskiej sukni, krzyczac "ryyyyyyby sprzedaję". W latach pięćdziesiątych z przedwojennych mieszkancow Emilii Plater nadal mieszkajš rodziny Ukleja, Fragel i dwie inne rodziny, których nie pamiętam nazwisk. Brzeźno właściwie nie było zniszczone w czasie wojny. Mieszkańcy Brzeźna byli przesiedleni do Sopotu na czas obrony portu. Artyleria rosyjska następująca od strony Gdyni ostrzelała chyba jedynie najwyższe widoczne budunki, to znaczy wieżę kościelną i piekarnię, która znajdowała się obok kościoła. Ostrzelano też drugą piekarnię na rogu Korzeniewskiego i Dworskiej, tam na kominie prawdopodobnie byl niemiecki snajper lub obserwator. I ten właśnie róg miał najwięcej zniszczonych budynków. Budynki na Emilii Plater były ostrzelane z CKM chyba tylko dla przestrogi (na zdjęciach widać postrzelenia tynku).

Nazwiska zapamiętane z Brzeźna zaczynając od tak zwanego Dworu przy PGR (kraniec lotniska):
Ratnicki, Karaś (nauczycielka z SP nr 20, matka Dobrzynieckiej także nauczycielki z tej szkoły), Chmielewski, Kazimierczak, Ordon, Tubis, Szlykowicz, Groth, Muszalik, Gwardecki, Ukleja, Baran, Fragel, Jakubowski, Zając, Sucharek, Niczyporuk, Pawlak, Kozak, Skwara, Majchrzak, Barnik, Aniszkiewicz, Stankiewicz, Jankun, Sadzewicz, Maksymiak, Wodko, Kogut, Zamek, Żurek, Szmukala, Pacek, Gajewski, Lepiejko, Kaczor, Abramowicz, Ciara, Janik, Moze, Szulc-Cieplicki, Dobrowicki, Pohl, Mya, Śledź, Braun, Grygiel, Bojanowska, Jahn, Merde, Kotkowski, Kozłowski, Szarejko, Wandelowski, Machura.