Zdjęcie sąsiadów z ul. Emilii Plater
Zdjęcie wykonane na ulicy Emilii Plater z widokiem na istniejacy dom przy
Korzeniewskiego. Przedstawia od lewej pana Stankiewicza z synem Adamem,
pana Majchrzaka, pana Kozaka z synami Jurkiem i Józefem i panią Jankun
z synem Tomaszem, a zdjecia jak zwykle robi Jan Jankun (aparatem Leica,
który udało mu się ukrytyć przed Rosjanami, rabujacym wszystko co mieli
przy sobie jeńcy wojenni wracajacy do Polski z niewoli niemieckiej).
Historia podwórka na Emilii Plater miedzy 23 a 25.
Trzech kolegow Stankiewicz, Jankun i Petrusiewicz spędzili 5 lat w Stalagu
IVB w miejscowości Gera koło Lipska. Obóz został wyzwolony przez Amerykanów,
którzy zarządzili, że kto chce wracać do Polski to wagony są podstawione,
a kto zostaje to musi pomoc w odgruzowywaniu miasta. Oni powiedzieli,
że tyle lat pracowali dla Niemca, że teraz nie mają ochoty - tym bardziej,
że zostawili rodziny na wschodzie Polski. Nie odstraszył ich widok, a
właściwie wizualna różnica między żołnierzem amerykańskim, a rosyjskim
strzegących przejścia przez Łabę, ani namowy kolegów, którzy już po przejściu
Łaby zamieniali się naszywkami z Francuzami wracającymi do Francji, by
udając Francuzów wrócić do strefy wojsk alianckich.
Oni pojechali dalej - w Poznaniu Rosjanie zatrzymali pociąg, zabrali wszystkie
rzeczy kupione w Niemczech, a wracających do Polski zapędzili do żniw.
Niedługo udało im się i dostać do Warszawy, gdzie spotkali znajomych uciekających
z Kresów. Pod wpływem ich opowieści postanowili nie wracać do domu, zatrudnili
się w Zarządzie Ochrony Portu i dostali przydział na mieszkania w Gdańsku-Brzeźnie.
W tym czasie niemiecka ludność była wysiedlana do Niemiec - można więc
było tanio kupić meble od właścicieli mieszkań. Jako pracownicy ochrony
portu posiadali broń, co bardzo pomagało przy ochronie mieszkań przed
szabrownikami (na podworku zawsze któryś z sąsiadów czuwał nad pozostałymi
mieszkaniami). I nawet gdy w nocy ktoś stukał do drzwi przedstawiając
się jako milicja - wystarczyło przez okno puścić serię z karabinu i miało
się spokój.
W 1945 roku Brzeźno było niczym miasteczko z dzikiego zachodu - 4 restauracje,
1 komisariat milicji, generalicja rosyjska walcząca z polską o wille do
zajęcia, pijani Rosjanie w Gwieździe Morza, którą w końcu po pijanemu
w 1946 roku spalili. Przez Brzeźno do wagonów we Wrzeszczu pędzono tabuny
koni - dar UNRRA. Po dzielnicy panoszyła się UB torturująca starych mieszkanców,
by wydali miejsce zakopania wartościowych rzeczy. Młodzież niemiecka przenosiła
niewypały na barki, widać było spalone czołgi i świeże groby rosyjskich
żołnierzy przy tak zwanym rowie pancernym (w okolicach dzisiejszego nowego
mola). Życie w Brzeźnie po pewnym czasie zaczęło się normalizować, do
mężów docierają żony, kawalerowie się żenią, Rosjanie po załadowaniu ostatnich
stert zrabowanego majątku na nabrzeżu portowym też opuszczają Gdańsk.
Nadgorliwcy z UB też wyjeżdżają zostawiając do 1956 tylko wtyczki.
Na podwórko wprowadzają się przesiedleńcy z uboższych stron Polski (z
poznańskiego i rzeszowskiego). Knajpy zostają zamienione na sklepy i bibloteki
publiczne. Po ulicy nadal chodzi sprzedawczyni ryb w typowej kaszubskiej
sukni, krzyczac "ryyyyyyby sprzedaję". W latach pięćdziesiątych z przedwojennych
mieszkancow Emilii Plater nadal mieszkajš rodziny Ukleja, Fragel i dwie
inne rodziny, których nie pamiętam nazwisk. Brzeźno właściwie nie było
zniszczone w czasie wojny. Mieszkańcy Brzeźna byli przesiedleni do Sopotu
na czas obrony portu. Artyleria rosyjska następująca od strony Gdyni ostrzelała
chyba jedynie najwyższe widoczne budunki, to znaczy wieżę kościelną i
piekarnię, która znajdowała się obok kościoła. Ostrzelano też drugą piekarnię
na rogu Korzeniewskiego i Dworskiej, tam na kominie prawdopodobnie byl
niemiecki snajper lub obserwator. I ten właśnie róg miał najwięcej zniszczonych
budynków. Budynki na Emilii Plater były ostrzelane z CKM chyba tylko dla
przestrogi (na zdjęciach widać postrzelenia tynku).
Nazwiska zapamiętane z Brzeźna zaczynając od tak zwanego Dworu przy PGR
(kraniec lotniska):
Ratnicki, Karaś (nauczycielka z SP nr 20, matka Dobrzynieckiej także nauczycielki
z tej szkoły), Chmielewski, Kazimierczak, Ordon, Tubis, Szlykowicz, Groth,
Muszalik, Gwardecki, Ukleja, Baran, Fragel, Jakubowski, Zając, Sucharek,
Niczyporuk, Pawlak, Kozak, Skwara, Majchrzak, Barnik, Aniszkiewicz, Stankiewicz,
Jankun, Sadzewicz, Maksymiak, Wodko, Kogut, Zamek, Żurek, Szmukala, Pacek,
Gajewski, Lepiejko, Kaczor, Abramowicz, Ciara, Janik, Moze, Szulc-Cieplicki,
Dobrowicki, Pohl, Mya, Śledź, Braun, Grygiel, Bojanowska, Jahn, Merde,
Kotkowski, Kozłowski, Szarejko, Wandelowski, Machura. |